Oświetlenie
Oświetlenie mojego pokoju stanowią lampy jarzeniowe. Dokładnie trzy sztuki, każda z podwójnymi żarówkami. Nie wiem, czy to nazywa się żarówkami czy świetlówkami. Chyba to drugie. Nie wiem też, jakiej są mocy. Dają białe światło, które nie jest tak rażące, jak kiedyś. Kiedyś bowiem odbijało się od białych ścian, teraz zaś ściany są w kolorze gruszkowej jesieni, dzięki czemu uzyskuje się inne wrażenia świetlne. Jedna ze świetlówek przepaliła się i muszę to zgłosić. Gdy spojrzałam przed chwilą na te lampy spostrzegłam, iż jeszcze nie oddano mi kloszy. Zostały niedawno ściągnięte po malowaniu, aby pani sprzątająca je wyczyściła.
Ponieważ, co zrozumiałe, zostały nieco ubrudzone od farby podczas malowania sufitu. Ale nawet jakby nie były ubrudzone, nic im nie zaszkodzi, by je umyć. Najlepszym światłem jest światło słoneczne, aczkolwiek gdy przychodzę do biura, jest jeszcze ciemno, więc trzeba posiłkować się oświetleniem sztucznym. Ale dni są już coraz dłuższe i wnet pojawią się silniejsze promyki słońca.